Prim :*
***
Niech to się wreszcie skończy! Co my tutaj robimy? Dlaczego
nie jestem w Trzynastce? Gdzie ja właściwie jestem?
Pastelowo wybrukowane
ulice lśnią w czerwcowym słońcu. Patrzę na niebo, i po pozycji lśniącej gwiazdy
orientuję się, że jest około południa. O dziwo, domy sprawiają wrażenie
uśpionych. W dystryktach już od dawna trwa robota. Nic nie pamiętam, prócz ognia.
Ogień – trawi nieprzerwanie moje wspomnienia. Wyglądam przez okno poduszkowca,
zastanawiając się, co to za dystrykt. Może Dwójka? Przecież od zawsze w szkole
uczono nas o tamtejszych kamieniołomach. Może wykopują też różowe i pomarańczowe płytki? Kto wie, jakie
tam panują zwyczaje. Nie, to nie Dwójka. Ze szkoły wyniosłam tyle, co nic, ale
wiem, że Dwójka składa się z rozproszonych górskich wiosek. Tu mamy wielkie,
jednolite miasto, lśniące oślepiającymi ulicami. Po raz pierwszy patrzę na
moich towarzyszy. Jakiś człowiek ubrany w biały mundur. Nieznana starsza pani,
którą kojarzyłam w Trzynastce po niezwykle wojowniczym usposobieniu. I chłopak,
niebieskooki blondyn o smukłej budowie ciała. Wszyscy tępo wpatrują się w
przestrzeń, nikt nie rozumie, co się dzieje. Nerwowo sprawdzam, czy dopięłam
pasy, jakbym spodziewała się upadku.
- Lizzy… - zaczyna Starsza pani, a ja momentalnie odwracam na
nią wzrok. – Lizzy i Mikey – powtarza.
- Słuchamy – odpowiada Mikey, również patrząc na kobietę.
- Zapewne nie wiecie, po co tu jesteśmy. Tu, w Kapitolu.
W Kapitolu. Słyszałam
wiele o tym mieście, w szkołach rozgłaszano je jako stolicę Panem. Już wiem, skąd dziwne chodniki. Żaden
normalny dystrykt nie marnowałby czasu i pieniędzy na farbowanie kawałka głazu.
Tylko kapitolińczycy mogliby zrobić coś tak bzdurnego. Z ciekawością wyglądam
przez okienko.
- Przegraliśmy – ciągnie kobieta. Ale co? Walczyliśmy?
Graliśmy? To bez sensu. Chcę wracać do Trzynastki. – Trzynasty Dystrykt został
zniszczony. – Spoglądam na Mikey’a. Jego oczy, pewnie jak moje, przypominają
spodki do filiżanek. Usta rozchylił tak
szeroko, że bez problemu zmieściłaby się tam ludzka pięść, na przykład moja. Kobieta patrzy na
nas ze spokojem. Chwytam szklankę wody i pociągam solidny łyk. Czekam na
wyjaśnienia. Mikey robi to samo.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz